domek

Podróż po nadmorskich hostelach

Nie uwierzycie co mnie ostatnio spotkało. Sam byłem w szoku, że można tak się zachować wobec drugiego człowieka.
Jako, że jest okres wakacyjny i mnóstwo ludzi wyjeżdża nad nasze polskie morze, ja wraz z moją szaloną rodzinką postanowiliśmy również spędzić dwa tygodnie zwiedzając nadmorskie miejscowości. Pomysł zaczerpnęliśmy wprost z filmów amerykańskich, w których często widać motyw niekończącej się podróży bohaterów po krajobrazach Ameryki i sypiania po hostelach.

Hostele w Polsce
Autor: Christopher Adams
Źródło: http://www.flickr.com
domek
Autor: Phuket@photographer.net
Źródło: http://www.flickr.com

Ponieważ my z żoną czujemy się nadal jak nastolatki, mimo że osiemnaste urodziny świętowaliśmy kilka lat temu, a dzieciaki są prawie dorosłe, pomysł wydał się nam znakomity, bo równie szalony co my. Mieszkamy w południowej części naszego kraju, dlatego pierwszy dzień spisaliśmy na straty. Wyjechaliśmy świtkiem, żeby dojechać przynajmniej przed porą obiadową, żeby spałaszować świeże bałtyckie rybki na obiad. Dojechaliśmy do Gdyni koło godziny piętnastej, wszyscy głodni jak wilki, szczególnie nasz syn. On przymiera głodem godzinę po posiłku. Wybraliśmy polecony nam przez miejscowego, bar-smażalnię praktycznie nad samym brzegiem Bałtyku. Jakiż był nasz zawód, gdy okazało się, że ryby jakie posiadają są mrożone! Ale to nie koniec. Kelnerka, jaka nas obsługiwała, musiała mieć kiepski dzień, gdyż oblała moją żoną lodowatym piwem, następnie nakrzyczała na nią, że specjalnie podwadziła jej nogę. Wyszliśmy stamtąd bez jedzenia, ale na szczęście także bez płacenia. Poszliśmy do pierwszej lepszej knajpki jaką zobaczyliśmy. Po wejściu do środka od razu poczuliśmy cudowny zapach smażonej rybki. Po zjedzonym sutym obiedzie i niestety niemałym rachunku, poszliśmy korzystać z reszty dnia na plażę. Mimo dość późnej godziny, ponieważ było już po szesnastej, na piasku wylegiwały się tłumy ludzi. Ponieważ porządnie wiało, postanowiliśmy posiedzieć w plażowym barze. Mam takie szczęście, iż moja żona jest równie wielkim smakoszem piwa co ja. Nad morzem specjalnością jest piwo Specjal. Wraz z żoną jesteśmy smakoszami lanego złocistego trunku. W czasie, kiedy odpoczywaliśmy na hamakach spijając powoli piwo z pokala, nasze dzieciaki pływały jak szalone w morskiej wodzie. Gdy były młodsze, pływały w klubie sportowym, odnosiły nawet niemałe zwycięstwa, dlatego w ogóle nie martwimy się, kiedy odpływają pięćdziesiąt metrów od brzegu. Kiedy się ściemniło, a było to około godziny dwudziestej pierwszej, pojechaliśmy szukać pokoju na noc. Nie było łatwo. W pierwszym hostelu, w którym się zatrzymaliśmy, warunki były tragiczne! W łazience grzyb, łóżka wyleżane a pościel dziwnie pachniała, jakby spał na niej menel. Pojechaliśmy dalej. Drugi hostel zaskoczył nas jeszcze bardziej. Właściciel powiedział, że chętnie by nas przyjął na noc, ale nie ma dziś humoru, ponieważ przerwaliśmy mu oglądanie serialu. Wyszliśmy bez komentarza. Dopiero trzeci hostel okazał się być znośny – www.eholiday.pl/.

Pokój naprawdę był duży, wręcz apartament, jedyne co nam nie pasowało, to kocia sierść na dywanie w sypialni, lecz było za późno aby czegoś jeszcze szukać.
Hostele w Polsce niestety, przynajmniej te nadmorskie nie prezentują wysokiego standardu. Okazało się, że jednak nasz wiek nie pozwala mnie i żonie na spanie w jakichkolwiek warunkach. Dzieciaki usnęły już po pięciu minutach, natomiast ja wcale nie spałem, ponieważ mój materac nie posiadał prawdopodobnie sprężyn.